Sakrament Pokuty
W dni powszednie 06:45-07:00; 17:45-18:00.
W każdy piątek roku jubileuszowego 09:00-09:45 w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu.
W pierwszy piątek miesiąca 17:00-18:00 w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu
NOWE TŁUMACZENIE ZWIĄZANE Z HISTORIĄ NASZEJ ŚWIĄTYNI
W TYM TYGODNIU
Kroki na falach i dłoń zbawienia: Tajemnica nocy nad Galilejskim Morzem
Gdy zamilkły echa ludzkich tłumów, a noc rozpostarła nad Galilejskim Morzem swój czarny, drżący całun, łódź
uczniów stała się igraszką pośród rozszalałych żywiołów, miotana falami wbrew wszelkiej ludzkiej nadziei. Tam, na
wysokościach góry, odcięty od zgiełku świata w samotnej modlitwie trwał Ten, którego serce bije w rytm wieczności,
spoglądając w mrok z wysokości nieosiągalnych dla śmiertelnych. W godzinie czwartej straży nocnej, gdy sen
miesza się z trwogą, a cień śmierci kładzie się na spienionych grzbietach fal, On idzie – nie stąpając po ziemi, lecz
depcząc to, co dla człowieka jest niezgłębioną otchłanią i końcem drogi. Uczniowie, ujrzawszy sylwetkę kroczącą po
grzbietach nocy, ze strachu wydają z siebie krzyk rozpaczy, biorąc Pana za bezcielesne widmo, zjawę z zaświatów.
Lecz oto w gęstwinie wichru rozbrzmiewa głos czystszy niż brzwit, głos niosący ukojenie i ostateczną pewność:
«Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!». Wtedy to Piotr, porwany szaleństwem bezgranicznej miłości i głębokiej
ufności, zapomina o prawach natury i woła o cud, pragnąc utonąć w ramionach Nauczyciela. Słysząc jedno święte
słowo: «Przyjdź!», porzuca bezpieczną deski przystań i stawia stopy na niepewnej, ruchomej toni, idąc po wodzie
procznie jak po posadzce świątyni. Lecz wystarczy chwila ludzkiej słabości, jedno spojrzenie na gniewny wiatr i
huczący żywioł, by serce uległo zwątpieniu, a stopy zaczęły pogrążać się w zimnej toni. Wówczas krzyk tonącego
rozdziera mrok: «Panie, ratuj mnie!», i natychmiast, bez chwili zwłoki, wyciąga się zbawcza, wszechmocna dłoń,
która chwyta tonącego w uścisku miłosierdzia, pytając z czułym wyrzutem o miarę jego wiary. Gdy zaledwie
wstępują do wnętrza łodzi, wiatr natychmiast składa swe gniewne skrzydła, a tafla jeziora milknie w głębokim
pokłonie, podczas gdy ci, którzy ocalejeśli z burzy, padają na twarze przed Majestatem, wyznając drżącymi ustami
największą prawdę wszechświata: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».