Sakrament Pokuty
W dni powszednie 06:45-07:00; 17:45-18:00.
W każdy piątek roku jubileuszowego 09:00-09:45 w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu.
W pierwszy piątek miesiąca 17:00-18:00 w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu
NOWE TŁUMACZENIE ZWIĄZANE Z HISTORIĄ NASZEJ ŚWIĄTYNI
W TYM TYGODNIU
Wezwanie, które zmienia wszystko
W dzisiejszej Ewangelii stajemy świadkami sceny, która w swojej prostocie kryje rewolucję Bożego serca. Oto
Jezus, przechodząc przez Kafarnaum, nie zatrzymuje swojego wzroku na ludziach uznawanych za
sprawiedliwych czy religijnie doskonałych. Zatrzymuje się przy komorze celnej – w miejscu, które dla
ówczesnych było symbolem zdrady narodu, wyzysku i nieczystości. Tam, między liczydłami a monetami, siedzi
Mateusz. W tym krótkim, dwusłownym wezwaniu Jezusa: „Pójdź za Mną!”, zawiera się cała dynamika
zbawienia, która nie czeka na nasze nawrócenie, by nas pokochać, lecz kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, by
nas do nawrócenia doprowadzić.
Mateusz nie dyskutuje, nie prosi o czas na uporządkowanie swojego życia. Wstaje. To powstanie zza stołu
celnika jest aktem wyzwolenia; człowiek, który do tej pory służył jedynie pieniądzom i obcej władzy, nagle
odnajduje swój właściwy cel. Kiedy jednak Jezus zasiada przy wspólnym stole z grzesznikami, natychmiast
budzi się w nas faryzejski niepokój. „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z takimi ludźmi?” – to pytanie
brzmi w uszach ludzi wszystkich epok. Jest to pytanie o granice świętości, o lęk przed tym, że bliskość grzechu
nas skala. Faryzeusze, chroniąc swoją rytualną czystość, zamykają się w twierdzy własnej sprawiedliwości,
podczas gdy Jezus, wybierając stół grzeszników, otwiera drzwi do jedynego prawdziwego uzdrowienia.
Odpowiedź Mistrza jest ciosem wymierzonym w nasz religijny schematyzm. Jezus definiuje swoją misję przez
analogię do lekarza. Czyż nie jest to wyzwolenie dla nas wszystkich, którzy tak często czujemy się niegodni
przekroczenia progu Kościoła z powodu naszych upadków? On mówi wprost: „Nie potrzebują lekarza zdrowi,
lecz ci, którzy się źle mają”. Zdrowie w oczach Boga nie jest brakiem winy, lecz uznaniem własnej choroby. To
właśnie pycha samousprawiedliwienia jest najcięższą chorobą, która uniemożliwia przyjęcie łaski. Kto uważa się
za sprawiedliwego, ten zamyka się na lekarstwo miłosierdzia, stając się więźniem własnego wyobrażenia o
doskonałości.
Czymże więc jest owo „miłosierdzie zamiast ofiary”, którego Pan domaga się od nas w proroczym cytacie? To
wezwanie do przejścia od religii przepisów do religii relacji. Ofiara jest często próbą kupienia sobie Bożego
spokoju, miłosierdzie zaś jest ryzykiem otwarcia serca na drugiego człowieka, bez względu na jego przeszłość
czy społeczną łatkę. Jezus nie przyszedł, by budować elitarne kluby dla świętych, ale by otwierać szpital dla
grzeszników. Każdy z nas jest Mateuszem, siedzącym w swojej komorze celnej – czy to z pieniędzmi, czy z
gniewem, czy z poczuciem wyższości. I do każdego z nas, w tej konkretnej chwili życia, Jezus kieruje to samo
zaproszenie: „Wstań. Pójdź za Mną”. Nie czekaj, aż staniesz się lepszy, by do Mnie przyjść. Przyjdź do Mnie, a
Ja nauczę cię, czym jest prawdziwe życie. Niech nasze życie stanie się nieustannym zasiadaniem do stołu z
Chrystusem, który nie boi się naszej słabości, ale pragnie ją przemienić w dar swojej niezgłębionej miłości.
Czy potrafimy dziś odłożyć na bok nasze faryzejskie oceny i dostrzec w drugim człowieku nie tyle jego błędy, co
potrzebę Bożego lekarza, taką samą, jaką sami mamy w swoich sercach?